Pokora, pasja, cierpliwość

Kategorie Felietony

Słońce przebija się momentami przez chmury. Idzie wiosna! Można wracać na ekstraklasowe murawy, gdzie pierwszy raz w historii na pozycji lidera przezimowała Lechia Gdańsk. Oj, ciężka to była zima. Taka szara, ponura. Kilka razy bombardowano nas nieciekawymi informacjami. Rafał Wolski kolejny raz zerwał więzadła, pogoda na obozie w Turcji ocierała się o aurę monsunu, a nie ciągłego słońca, a do tego nie doszedł do nas żaden piłkarz z zewnątrz. Celowo podkreślam – z zewnątrz.

Nie oszukujmy się – z każdym lepszym meczem będzie na nas narzucana coraz większa presja ze strony dziennikarzy oraz kolejnych rywali. Jak zwykle, będzie podgryzanie. Chciałbym więc zaapelować do Was o pokorę i cierpliwość. Nie oczekujmy nie wiadomo czego od zespołu. Zbyt wiele razy zostaliśmy z niczym, by teraz donośnym głosem mówić o tytule Mistrza Polski. Lechia jest zespołem w Polsce znanym, ale nadal jesteśmy na etapie udowadniania swojej wartości. Taką drogą idzie również trener Stokowiec. Cel za celem. Jeden mały krok, po nim kolejny. Nie możemy myśleć o tym, co będzie w maju, bo przed nami jeszcze 17 kolejek oraz kolejna runda Pucharu Polski.

Można nieco narzekać, że do tej pory nie przyszedł żaden nowy zawodnik, zwłaszcza po kontuzji Rafała Wolskiego. Trzeba jednak dodać, że sztab trenera Stokowca odbudował latem wielu zawodników. Gdyby ktoś jakiś czas temu powiedział mi, jakie możliwości ma Daniel Łukasik, albo że para stoperów Michał Nalepa – Błażej Augustyn po 20 kolejkach będzie miała najmniej straconych bramek w lidze, nie uwierzyłbym. To przekraczało moje wyobrażenia. Dlaczego więc sztab Lechii miałby nas nie zaskoczyć po raz kolejny? Ciekawe wejście w okresie przygotowawczym miał młody Mateusz Żukowski. Niewykorzystany potencjał drzemie również w takich piłkarzach jak Mak czy Michalak.

Naszą siłą są piłkarze głodni sukcesów, głodni gry. Przemeblowano kadrę i postawiono na ludzi, którzy wyciągają ciekawe liczby, ale tak naprawdę w większości jeszcze nic wielkiego nie zdobyli. Niektórzy wracają z zagranicy jak Artur Sobiech, niektórzy są na starcie swojej kariery jak Lukas Haraslin, niektórzy są świetnymi zadaniowcami jak Jarosław Kubicki, a niektórzy po prostu pragnęliby w tej Lechii grać, bo przez ostatnie lata mało kto na nich stawiał. W ostatnich latach podniosły się głosy: kiedy wreszcie pojawią się młodzi zawodnicy w podstawowym składzie? Jakby zniknęli, jakby ich nie było. Zaczęli grać dopiero wtedy, gdy w klubie wdrożono wariant oszczędnościowy. Jakimś cudem dają radę, a momentami czuć u nich nawet pewnego rodzaju lekkość w rozegraniu piłki. Oczywiście, o wiele łatwiej ich wprowadzać jak są wyniki. Prawidłowe funkcjonowanie drużyny zapewniają bardziej doświadczeni koledzy, więc proces adaptacji przebiega bezboleśnie.

Nie stawiajmy się w roli faworyta, bo ta rola może nas szybko przerosnąć. Również nas, kibiców. Nie możemy zaniechać przychodzenia na stadion przy słabszej formie zespołu. Nie powinniśmy również bezmyślnie krytykować, dla zasady. Jeśli mamy taką potrzebę, róbmy to merytorycznie. Powinniśmy ich nieść mecz po meczu, oklaskiwać za każde dobre zagranie. Nie możemy tego zaniedbać po tym, co drużyna nam dała jesienią. Ta runda może być najważniejszą rundą dla Lechii w jej historii. Nie patrzcie więc na konflikty w klubie, kogo lubicie, a kogo nie. Niezależnie od tego, kto i jak zarządza klubem, po prostu idźcie wspierać tę drużynę, której na pewno pasji nie zabraknie. Jeśli się jeszcze nie zdecydowaliście, nie czekajcie. Bądźcie częścią tego pragnienia, obojętnie gdzie to pragnienie na koniec sezonu nas zaniesie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *